poniedziałek, 9 czerwca 2014

Pierwsze razy...

... smakują cudownie!!
Ciągle jestem jakaś taka nakręcona, że próbuję co się da.
Pewnie ciężko w to uwierzyć, ale (!!) pierwszy raz w życiu mam prawdziwy, najprawdziwszy piekarnik. I choć mieszkam tu już od czterech miesięcy, to nie wychodzę z zachwytu nad tym urządzeniem :)) Jest absolutnie cudowne, bo nawet ja, kuchenny laik do kwadratu, potrafi upiec ciasta, i to jak! Właśnie tak, że wszystko znika, czyli że zjeść się da ;))
/Wrzucam zdjęcie debiutanckiego ciasta jogurtowego z jagodami. Jak posypie się cukrem pudrem, to palce lizać!!
Przygotowanie to z 15 min i 40 pieczenia, czyli w godzinkę wychodzi. Jak ktoś chce przepis, to pisać :))/
A co do zachwytów, to nadal co rano nie mogę uwierzyć, że stąpam po drewnianej podłodze, patrzę na drewniany sufit i to wszystko jest realne i moje (nasze :)) Co prawda jeszcze dużo pracy przed nami, ale zapał nie opadł i dzięki temu powoli, bo powoli, ale wszystko idzie do przodu. Moje subiektywne poczucie estetyki czasem cierpi i muszę chodzić na kompromisy (a można biegać? bo tyle ich czasem jest...), bo pracuję wciąż w prowizorce, ale to nic. Wierzę mocno, że już na koniec czerwca wprowadzę się na dobre do swojej mikro-pracowni i będę mogła oddawać się dniami i nocami szyciu - o ile sąsiedztwo pozwoli :))
Gdy zasypiam, to mam z tym problem, bo mózg ciągle chce działać. Zamykam oczy i chcę, żeby poranek był za 5 min, bo tak mi szkoda czasu na spanie. Też tak macie, czy mam już stany maniakalne??
A najnowszymi efektami szycia też się dzielę. Jak dobrze, że jest lato i te kolory... :))
Pozdrawiam tych, którzy zaglądają i czytają.
MMS

 Iksy w wersji workowej, mam poczucie, że mają w sobie to coś interesującego.
... chyba się nie uwolnię od zginanych torebek. Kolejny model (wariacja poprzedniczki) i wyszła zaginana. Dodałam chociaż kokardkę, do "starej wersji" też. Nowa mania jakaś :))



piątek, 9 maja 2014

Jest super...

... bo ciągle się dzieje :)) Dla mnie wprost idealnie, bo mimo remontu i tego, że właśnie czuję wióry w zębach, to mam swój domek i swoje miejsce. Czy mogłabym być w takim przypadku niezadowolona??
Pracownię przeniosłam pokój dalej, bo w "starej" teraz praca wre (nieszyciowa), więc tworzę w nocy, gdy nikt nie wierci, szlifuje, hałasuje, maluje... A wszystkiego mi się chce tak bardzo, bardzo, bardzo, że hej i pewnie to widać, i dobrze :)) Marzy mi się zasiąść na całe dnie do maszyny i działać, działać. Już niedługo, już zaraz...:))





... i chyba mogę się pochwalić, że moja 3w1 jest w gazecie!! Iks też :)) Doniosła mi o tym zadowolona (mam nadzieję) "nosicielka". Mama, babcia już kupiły, wycięły i mówią, że zaczną kolekcjonować :)) Niby takie nic, a człowiekowi od razu robi się cieplej, gdy jego pracę ktoś docenia :))


poniedziałek, 3 marca 2014

Straszaki na gołębie



Od ostatniego wpisu minęło wieeele czasu. Sama nie zauważyłam jak błyskawicznie przeleciał - dostałam mailową przypominajkę, gdy ktoś zapytał czy ja w ogóle jeszcze żyję i szyję. Otóż jeśli żyję, to szyję, bo to właściwie jedno :)))

Tak dużo się zmieniło, tak bardzo mnie to cieszy, że nie wiem od czego zacząć! Ciągle się śmieję, choć pewnie z boku wygląda to na prawdę dziwnie ;))

 
Od miesiąca jesteśmy posiadaczami swojego kawałka podłogi. Oczywiście z pomocą banku (bo jakżeby inaczej), ale jednak. W związku z tym wydzieliliśmy dwa pokoiki na pracownię, abym miała wreszcie trochę miejsca do życia/szycia i jak kogoś znajdę do pomocy, to nie będziemy się cisnąć jak śledzie w konserwie.  Czy to nie cudowne??!! :))) Długo szukaliśmy odpowiedniego miejsca, bo chcieliśmy uniknąć nowego budownictwa, a znaleźć coś z "duszą". Po zwiedzaniu domów, mieszkań, sutener, "ziemianek" (?), drewnianej brdy,  trafiliśmy na coś akuratnego, czyli nie mieszkanie, ale nie dom, bez ogrodu, a z kawałkiem zielonej trawki i do tego nad rzeką. Coś pięknego :)) Rano przy kawie słyszę koguta!
 
 


No, ale te ptaki, właśnie... W jakimś zakamarku zagnieździł się gołąb. Chyba nawet wiemy gdzie, ale łatwo dostać się tam nie będzie, więc póki co go straszymy. Co działa? Włączanie okapu kuchennego, pukanie w rury, czasem mam też wrażenie, że robienie groźnych min przez okno, gdy nadlatuje :)) Mam nadzieję szybko się wyprowadzi, bo jak nie, to trzeba będzie mu w tym pomóc. A na przeciwko, taka piękna stodoła stoi...

Nie wiem czy wszyscy tak robią, ale my postanowiliśmy remontować co nieco, by było tak jak chcemy. W związku z tym, że nie idę na kompromisy, teraz żyję na kartonach, w prowizorce, ale widzę, jak co dzień uroda tego miejsca wzrasta. Kuchnia już częściowo jest, salon się wykluwa, a pracownia rodzi w bólach (pole bitwy mojego męża;)). Póki co mam pomieszczenie zastępcze, ale jest nieźle :)) Na prawdę!!­­­­­­ A singer - emeryt ma honorowe miejsce.


Cały czas szyję i pracuję i dzięki temu powstają też kolejne zestawienia kolorystyczne oraz nowe modele. Z małych składanych torebek jestem wyjątkowo dumna. Moja jest granatowa :))






Pozdrawiam wszystkich ciepło :))
MMS-ka

środa, 16 października 2013

Jesień, jesień!!!

Tak na prawdę siedzę teraz zgięta w "pół" przez grypowo-żołądkowo-podobnego wirusa i nie mam ani odrobinę mocy do pracy. Przeszywam pojedyncze modele, których termin już się świeci na czerwono i "krzyczą" do mnie i wiem, że muszę choć nie bardzo wcale chcę.

Mam za to trochę czasu na planowanie i jakoś takoś wpadają mi pomysły. Podzielę się w Wami (to może mój małżonek drogi  kapkę się zmobilizuje) takim oto nowym nabytkiem. Otóż pozwoliłam sobie zaszaleć i stałam się posiadaczką maszyny Husqvarny (a jakżeby inaczej :))), która bardziej wyszywa niż szyje. I tak mogę (a właściwie będę mogła, jak mi mężuś zsynchronizuje wszystko, bo ja sama jestem noga z techniki) wyszywać nie tylko litery i całe słowa, ale nawet obrazki, które sama zaprojektuję!! Jestem niesamowicie podekscytowana tym faktem, bo widziałam już efekty i tylko czekam aż się do niej dobiorę :))) Najpierw jednak sprawy domowe trzeba ogarnąć: nalewka śliwowica już czeka na filtrowanie, miodówka w trakcie, jeszcze lawendowe woreczki do szaf i... wtedy znajdę moment na rozkminienie mojej nowej maszynki. Cudnie! Personalizacja toreb już tuż tuż...

Dodam jeszcze pytanie, czy macie doświadczenia z hafciarkami? Jakie materiały najlepiej "idą" a jakich unikać?

Z tego powodu, iż sklepu jeszcze nie mam, choć bardzo bym chciała mieć, to przeglądanie modeli toreb jest trudne. Wiem, wiem i intensywnie szukam sklepiszcza na moją kieszeń, do którego dumnie wstawię moje torebki. Póki co na mailowe zapytania mogę odpowiedzieć tylko w taki sposób - wrzucę zdjęcia z podpisami toreb tutaj na bloga. Sprzedane produkty można także przeglądać pod linkami do Pakamery czy Decobazaaru. Mam nadzieję na dziś dzień "styknie" :))



Torby 3w1 w cenie 130zł




Kieszeniowa w cenie 140zł



Olbrzymka w cenie 150zł







Klasyczna w cenie 140zł


 


Worek z alkantary w cenie 150zł, w połączeniu za skóra 160zł







Nowy model workówka01 w cenie 140zł





Workówka02 w cenie 140zł

Do tego trzeba doliczyć wysyłkę pocztą 11zł lub kurierem 30zł.

Można oczywiście dobrać indywidualnie każdy kolor z dostępnych alkantar (eko zamsz), a do tego podszewki. Są jeszcze płótna, dżins, skóry....:))
Pozdrawiam ciepło i (mam nadzieję) zdrowiejąco
MMS


eko zamsze - alkantary